Czym to się różni od dashboardu
Wykres sprzedaży ma dziś każdy. Problem zaczyna się wtedy, gdy sprzedaż spada i trzeba zgadnąć powód — bo odpowiedź leży w innym systemie niż pytanie.
Typowy dashboard mówi
Sprzedaż w tym miesiącu spadła o 24%.
Herc BI mówi
Spadła na Allegro, po tym jak czas wysyłki wzrósł z 4 do 16 godzin. Magazyn B2B wysyła tak samo szybko jak zawsze.
Wszystkie zrzuty na tej stronie pochodzą z działającej aplikacji, ale pokazują dane firmy zmyślonej na potrzeby tej prezentacji. Żadne liczby, towary ani nazwy kontrahentów nie pochodzą od naszych klientów.
Kto za tym stoi
Herc BI nie powstał przy tablicy. Od lat wdrażamy systemy sprzedażowe w rozproszonych sieciach handlowych w Polsce — w firmach jedno- i wielooddziałowych, w hurcie i w detalu, w sklepie stacjonarnym i w sprzedaży internetowej. Widzimy więc z bliska, na czym te firmy naprawdę tracą czas.
A tracą go zwykle na tych samych pytaniach, które wracają co miesiąc — i na które arkusz kalkulacyjny odpowiada dopiero po dwóch dniach zbierania danych z kilku miejsc:
„Który towar faktycznie zarabia, kiedy odejmiemy koszt zakupu?"
„Który kanał rośnie, a który tylko robi obrót bez marży?"
„Dlaczego ten klient przestał u nas kupować — i kiedy to się zaczęło?"
„Wysyłamy szybciej czy wolniej niż w zeszłym kwartale?"
Herc BI to nasza odpowiedź na te pytania: kompletne narzędzie, a nie sam wykres. Zawiera i pulpit z wizualizacjami, i całą warstwę, która pod nim pracuje.
Definicja
BI to nie synonim ładnego wykresu. To dwie warstwy, z których widać tylko jedną — i cała różnica między narzędziami polega na tym, czy ta druga w ogóle istnieje.
Warstwa widoczna
To, na co patrzysz: wykresy, kafelki z podsumowaniem, tabele, rankingi, wydruki.
Warstwa, która pracuje
To, co dzieje się, zanim cokolwiek się narysuje — i co decyduje, czy liczba jest prawdziwa.
Większość ofert na rynku sprzedaje warstwę pierwszą i zakłada, że drugą już masz — że ktoś przygotuje dane, połączy je i dowiezie w gotowej postaci. W praktyce to właśnie ta druga warstwa jest całą robotą, i to ona odróżnia raport od BI. Reszta tej strony pokazuje ją na dwóch konkretnych przykładach.
Co dostajesz
Herc BI to samodzielna aplikacja analityczna. Otwierasz ją w przeglądarce, wskazujesz, co ma być na osi pionowej i poziomej — i od tego momentu pracujesz: filtrujesz, porównujesz okresy, liczysz marżę, wyciągasz ranking towarów i klientów, drukujesz, eksportujesz do Excela.
To jest klasa narzędzi, którą zwykle sprzedaje się korporacjom — z hurtownią danych, konsultantami i wdrożeniem liczonym w kwartałach. U nas nie ma tego narzutu: czytamy dane wprost z systemu, w którym już pracujesz, bez budowania po drodze osobnej bazy i bez nocnych przeładowań, przy których coś zawsze się rozjeżdża.
Liczy na wszystkich wierszach zestawienia, nie na próbce i nie na wczorajszym eksporcie. Duże zbiory jadą skompresowane i przycięte już po stronie serwera.
Dane czytamy wprost z systemu handlowego. Bez nocnych eksportów do Excela i bez pośredniej hurtowni, w której coś się może rozjechać.
Każdy pracownik ma własne konto i własny pulpit. Ceny zakupu i marżę widzi tylko ten, komu na to pozwolisz.
Działa w przeglądarce — w biurze, w domu i na laptopie u klienta. Aktualizacje dostajesz automatycznie.
Excel, CSV, obrazek, wydruk, gotowa prezentacja. Cały widok razem z danymi możesz spakować i wysłać współpracownikowi.
Zapisane widoki, własne zestawienia na pulpicie, ulubione filtry. Wracasz po tygodniu i masz to samo, co zostawiłeś.
Przykład pierwszy
Twój system sprzedaży wie, co sprzedałeś. Magazyn wie, kiedy to wyszło. Żaden z nich nie wie obu rzeczy naraz — więc pytanie „czy wolniej wysyłamy?" zwykle kończy się na przeczuciu.
Poniżej dwie linie: magazyn i e-commerce. Aplikacja sama zaznaczyła dwa miesiące odstające od reszty historii.
Przykład drugi
Faktura nie wie, że zamówienie przyszło z Allegro. Marketplace wie, ale nie zna numeru Twojego dokumentu. Łączymy jedno z drugim po identyfikatorze zamówienia — i od tej chwili kanał zachowuje się jak każda inna kolumna: da się po nim filtrować, sortować, liczyć marżę i udziały.
Jak to działa
Cała sztuczka to jedno pytanie zadane na starcie: co w tych systemach oznacza to samo zdarzenie? Numer dokumentu, identyfikator zamówienia, kod towaru. Jeśli taki klucz istnieje, dane da się zszyć w jedną tabelę.
Sprawdzamy, czy klucz w ogóle istnieje. To pierwszy etap każdego wdrożenia — zanim cokolwiek obiecamy. Czasem klucz jest oczywisty, czasem trzeba go zbudować, a czasem go nie ma i mówimy o tym wprost.
Podłączamy źródła. Dane spływają automatycznie, raz na dobę albo na żądanie. Nikt nic nie eksportuje ręcznie do Excela.
Doklejone pola stają się zwykłymi kolumnami. I dlatego działają w każdym narzędziu naraz — w rankingu, w Pareto, w marży, w eksporcie.
Konektory
Łatwo pomylić konektor z integracją. Integracja przenosi dane z miejsca na miejsce. Konektor u nas robi coś innego: rozpoznaje, po czym połączyć dwa światy, dokleja wynik do każdego wiersza sprzedaży i dopiero wtedy nowe pole zaczyna żyć własnym życiem — w rankingu, w marży, w Pareto, w eksporcie do Excela. To właśnie ta warstwa jest prawdziwym BI; wykresy są tylko tym, co widać na wierzchu.
| Skąd | Co łączymy po kluczu | Co dzięki temu widać |
|---|---|---|
| Marketplace i sklep |
identyfikator zamówienia Zamówienie w serwisie sprzedażowym zna swój numer, ale nie zna numeru Twojej faktury. Dokument zna fakturę, ale nie wie, skąd przyszło zamówienie. | Kanał sprzedaży jako pełnoprawny wymiar: sprzedaż, marża, ranking towarów i klientów w rozbiciu na Allegro, sklep, Amazon, B2B i showroom. |
| Magazyn (WPS / WMS) |
numer dokumentu Zamówienie magazynowe wie, kiedy paczka wyszła. Sprzedaż wie, co i za ile poszło. Wspólny jest numer dokumentu. | Czas realizacji i pochodzenie zamówienia — portal B2B, telefon, showroom, sklep. Do tego osobne okno ze statystykami: mediana, p90, miesiące odstające. |
Uczciwie o tym, jak to kupujesz: konektor nie włącza się jednym kliknięciem. Każdy powstaje pod konkretny system i konkretną firmę — najpierw rozpoznanie, czy klucz istnieje i czy jest jednoznaczny, potem budowa i testy na Twoich danych. Dlatego wyceniamy go osobno i dlatego zanim cokolwiek obiecamy, patrzymy w dane. Te dwa powyżej pokazujemy jako przykład tego, co da się zrobić — nie jako listę z cennika.
Co jeszcze dostajesz
Każde z nich działa na tym samym, połączonym zbiorze — więc każde uwzględnia kanał, czas realizacji i marżę bez osobnego ustawiania.
Uczciwie
Najłatwiej sprzedać wykres, który zawsze pokazuje ładny trend. My robimy odwrotnie: jeśli w danych nie ma trendu, aplikacja powie to wprost, zamiast rysować linię w górę.
Jak zaczynamy
Sprawdzamy, jakie systemy masz i czy da się je połączyć. Kończy się konkretną odpowiedzią: co będzie widać, a czego nie.
Konfigurujemy pobieranie danych z Twoich systemów. Nic nie instalujesz — aplikacja działa w przeglądarce.
Konta dla pracowników, uprawnienia (np. kto widzi ceny zakupu) i instrukcja wbudowana w aplikację.
Dane odświeżają się same. Zmienia się coś w Twoich systemach — poprawiamy połączenie.
Chcesz zobaczyć to na swoich danych? Rozpoznanie robimy na próbce — zwykle wystarczy jedno zestawienie sprzedaży, żeby powiedzieć, co da się połączyć, a czego nie. Zadzwoń: 606 685 596.